Bogaci i biedni

„Jesteśmy bogaci bo oni są biedni.
Postępujące na przestrzeni ostatnich lat ruchy migracyjne to koszt bezprecedensowego rozwoju cywilizacyjnego rozwiniętej części świata. To skutek eksploatowania zasobów naturalnych państw globalnego Południa przez państwa bogatej Północy, globalizacji rolnictwa i gospodarki żywnościowej, internacjonalizacji i koncentracji produkcji poprzez wchłanianie lokalnych producentów przez wielkie koncerny, a także zmian klimatycznych, powodowanych głównie działalnością przemysłową państw zamożnych. To także efekt rosnących nierówności.
Paradoks naszych czasów polega na tym, że im lepiej żyje się krajom bogatszym, tym gorzej żyje się tym biedniejszym. Konsekwencje przenoszenia fabryk do krajów dysponujących „tanią siłą roboczą”, przemysłowej hodowli zwierząt, masowej produkcji pasz i związanego z tym wycinania coraz większych połaci lasów spadają w głównej mierze na państwa niezamożne. Nasza chciwość nie kończy się zresztą na tym, że chcemy dużo; chcemy też, żeby było tanio i przy jak najniższych kosztach własnych. Dlatego Chiny, największy emitent gazów cieplarnianych, są dzisiaj globalną fabryką dla krajów rozwiniętych, Kambodża – tkalnią tanich ubrań, państwa Ameryki Południowej – dostawcą mięsa kosztem wycinanej puszczy amazońskiej, a państwa Afryki – składowiskiem europejskich śmieci. Podnosząc argument o współodpowiedzialności tych państw za szkody, jakie ten model współpracy wyrządza im samym, miejmy na uwadze to, kto w tym równaniu jest mocniejszym graczem i jak przekonująca jest siła pieniądza, zwłaszcza w dzisiejszym, zglobalizowanym świecie.
Żyjemy w świecie, który produkuje wystarczającą ilość żywności, aby wyżywić wszystkich, a mimo to 800 milionów ludzi codziennie głoduje. Po prostu dlatego, że nie stać na ich na kupno jedzenia. Kraje bogate bardziej lub mniej świadomie prowadzą politykę, która skutkuje nie tylko wybuchającymi co jakiś czas kryzysami żywnościowymi w państwach biedniejszych, ale, co gorsza, utratą przez nie samowystarczalności. By zaspokoić nasze zapotrzebowanie na żywność i nasz niepohamowany głód konsumpcji, eksploatujemy kraje słabiej rozwinięte, niszcząc przy okazji ich środowisko naturalne, żeby uprawiać, produkować i eksportować, a następnie w ogromnych ilościach marnować sprowadzaną z końca świata żywność i inne dobra. Wielkimi statkami wysyłamy powrotnym kursem śmieci.
Efektem działania mechanizmów tego globalnego rynku są zmiany struktur społecznych państw mniej rozwiniętych, uzależnianie ich od krajów bogatych i często dramatyczne wzrosty cen żywności, a w rezultacie – ubożenie całych rzesz ludzi.
Brak pieniędzy to nie tylko głód; to także niemożność zapewnienia dzieciom edukacji, odpowiedniego schronienia i dostępu do podstawowej pomocy medycznej. To wreszcie podatność na wyzysk, handel ludźmi, prostytucję, niewolnictwo i pracę przymusową.”
Całość na ➡️ https://krytykapolityczna.pl/swiat/migracja-to-koszt-naszego-rozwoju/?fbclid=IwAR0UgPRe9TU26-O7z3Okc9zdNkOVI5PiFhfnAnXnaFBuW2Rievv27FyfPdg
84363934_1324336777766534_7297068973986676736_o

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s